
|
|
|
Copyright © 2004-05 Bartosz Dolinkiewicz
Projekt i realizacja www.pawloos.pl
|
|
remot zlecony
Umowa o roboty budowlane.doc 39.00 KB
www.sklepABC.com.pl
Prawda jest taka, że jeżeli chcesz mieć wyremontowane swoje 4 kąty zgodnie ze swoimi marzeniami, to ... musisz OSOBIŚCIE pilnować wykonawców i nie dać sobie "wciskać kitu."
Nieraz nie mamy czasu aby samemu coś pożytecznego w swoim domu wykonać; nieraz nie mamy zdolności aby coś naprawić lub przebudować; nieraz nasz znajomy "złota rączka" nie może z różnych przyczyn nam pomóc - wtedy jest nam potrzebny ktoś z zewnątrz. Ktoś, kto zrobi dokładnie to, o co poprosimy lub nawet jeszcze lepiej.
Jak znaleźć dobrego fachowca? Można skorzystać z internetu i wyszukać firmy zajmujące się remontami w naszej okolicy. Można również skorzystać z książki telefonicznej i poszukać tam fachowców. Można też sięgnąć do codziennej prasy z nadzieją na znalezienie jakiegoś robotnika - budowlańca. Dobrzy fachowcy są na wagę złota - trzeba ich jedynie umieć wyłowić. Najlepszym na to sposobem jest robotnik z polecenia. Zastanów się, może ktoś z Twoich znajomych robi bądź robił niedawno podobny remont? Popytaj go o dane kontaktowe do takiej osoby. Nic tak nie wpływa na opinie o danym fachowcu jak jego klienci. To od nich dowiesz się, czy warto daną osobę zatrudnić, jakie ma wymagania finansowe i czy jest naprawdę dobra w tym co robi. Nikt nie będzie polecać nieudaczników lub naciągaczy. Jeżeli usłyszysz od znajomego, któremu ufasz, że dany fachowiec jest super bo ... to tak, jakbyś spotkał żywą wizytówkę. Lepszej reklamy nie ma!! Oczywiście zawsze możesz sprawdzić dlaczego go tak wychwalają, odwiedzając warsztat pracy - czyli mieszkanie znajomych. Być może stwierdzisz, że ów fachowiec spaprał sprawę a Twoi znajomi w ogóle nie znają się na rzeczy; lub zupełnie odwrotnie - będziesz pod wrażeniem wykonanej pracy. Nikt z Twoich znajomych lub znajomych znajomych nie robił remontu? Cóż, zawsze można spytać w sklepie z materiałami budowlanymi o wykonawców. Cena usługi. Pamiętaj, że dobry fachowiec nie jest tani; tani fachowiec zazwyczaj nie jest fachowcem. Jeżeli kupujesz bardzo drogie kafelki do swojej nowej łazienki, to nie żałuj również pieniędzy na dobre ich położenie. Inaczej może się okazać, że Twoja wymarzona łazienka będzie jednym wielkim Twoim rozczarowaniem. Znowu drogi fachowiec, wcale nie musi być dobry. Przykład: ładnych kilka lat temu miałem do położenia 5 m kw płytek w swojej małej kuchni. Kupiłem dość drogie kafle - ze wzorkami itd. Chciałem aby ta mała kuchnia jakoś nabrała innego wyglądu. Kuchnię miałem zastawioną - stała kuchenka gazowa, lodówka oraz stół oraz meblościanka. Na ścianach była boazeria. Przyszło kilku wytypowanych robotników. 2 od razu powiedziało, że nie będą się babrać na 5 m kw i zrezygnowało. Kolejny zażyczył sobie 50 zł za metr, tylko trzeba byłoby mu uprzątnąć kuchenkę, lodówkę i wszystko, co stało na podłodze. Czwarty chciał 60 zł od metra i powiedział, że albo trzeba będzie przyciąć boazerię albo zupełnie ją usunąć, bo inaczej się nie da. Wybraliśmy piątego - polecił nam go mój kuzyn (kierownik budowy). Gościu dorabiał sobie po pracy. Przyszedł, zerknął i powiedział, że weźmie się za tydzień za robotę i skończy przez weekend (praca wieczorami). Zażądał 25 zł za metr. Nie ruszył boazerii - skuł podłogę aby pasowało, wyniósł lodówkę i położył kafle również pod kuchenkę; więc nie musieliśmy się (jako domownicy) dodatkowo zbytnio angażować. Kuchnia do dziś ma przepięknie położone kafle z mozaiką na środku. Pan, który tego dokonał nie marudził, że mało roboty, brał stosunkowo niedrogo, i robił porządnie. Chciałem go kiedyś znowu wynająć, lecz jego lista sięgała już kilku miesięcy oczekiwań. To mówi samo za siebie. Niektórzy cwaniacy, jak ich nazywam, wpierw rzucają cenę za ewentualne wykonanie usługi a później wychodzi w rozmowie o konkretach, że jak się chce mieć fakturę czy rachunek, to należy sobie do tego doliczyć podatek. Wszystko zależy od umowy między Tobą a zleceniobiorcą. Pamiętaj, że jeżeli nie masz dowodu, to w zasadzie nie możesz później dociekać swoich praw np. wymagać poprawek z tytułu "gwarancji". Cena materiałów Polecam samemu robić zakupy, ponieważ będzie się miało rękę na pulsie i nikt nas nie oszuka. Jest to jednak trochę męczące, ponieważ: zabiera to Twój cenny czas, możesz nie dysponować odpowiednim środkiem transportu aby przewieźć materiały, nieraz potrzeba angażować więcej niż 1 osobę - np. do noszenia bardzo ciężkich rzeczy (kafelki, worki z cementem). Można też umówić się z fachowcem aby sam kupował potrzebne materiały za naszą gotówkę a na wszystko brał imienną fakturę na nas i za każdym razem przedstawiał ją z towarem, który zakupił. Równie dobrze jest otrzymać zestawienie potrzebnych materiałów od fachowca i pojechać z nim do sklepu lub hurtowni. Tam też mogą zweryfikować, czy zamawiane ilości odpowiadają wartości lub wielkości prac. Dobrze jest się wcześniej umówić ze sprzedawcą na ewentualne zwroty niezużytych surowców. Zazwyczaj przy większym remoncie zostają resztki dość cennych rzeczy jak choćby rurki miedziane. Więc jeżeli zostaniesz z nieotwartą puszką farby lub 5 kg gipsu - to lepiej otrzymać za nie jakiś pieniężny ekwiwalent, niż składować później latami w garażu. Umowa. Ze swoich oraz innych doświadczeń proponuję podpisywanie umowy o remont lub usługi budowlane. Raczej nie zawracał bym sobie głowy umową z gościem, który przyjechał przepchać zlew, czy wykonać drobną usługę. Jednak, gdy wchodzą w grę dość spore wydatki (np. ocieplenie domu, instalacja centralnego ogrzewania, kładzenie tynków, kafelek), to polecam uprzednio zabezpieczyć się umową. Co nam to da? Przede wszystkim wszystko dla wszystkich będzie jasne i z góry określone na piśmie i w razie nie wywiązania się z kontraktu będziemy mieć dowód.
Co w umowie? Należy określić strony umowy - czyli kto będzie zleceniodawcą a kto zleceniobiorcą. Będziemy wiedzieć, że odpowiedzialna za remont będzie konkretna osoba lub firma, a co za tym idzie nie będzie nas obchodzić, że pan Janek nie zrobił sufitów, bo pan Rysiek mu nie zapłacił jako podwykonawcy. My będziemy domagać się w tedy roszczeń wobec zleceniobiorcy a nie ingerować w wewnętrzne sprawy wykonawców i ścigać każdego z osobna. Wypisać wszystkie prace, które mają zostać wykonane. Teraz jeżeli firma odda nam mieszkanie otynkowane a nie pomalowane, a w umowie zaznaczyliśmy, że miało być również pomalowane, to możemy się domagać albo wykonania pracy albo możemy obciążyć firmę za niedotrzymanie warunków i wypłacić mniej. Najlepiej jest uściślić każdy rodzaj pracy. Np. pomalowanie kuchni w kolorze x a pokojów w kolorze y, zrobienie podwieszanych sufitów jedynie w przedpokoju i położenie kafelek w łazience na całej powierzchni podłogowej włączając część pod wanną. Można również wypisać bardziej ogólnikowo, np. wykafelkowanie łazienki oraz wstawienie wanny oraz zlewu wraz z przyłączami aby łazienka była do użytku od razu po remoncie. Znowu bazując na swoim doświadczeniu: zleciłem położenie kafelek w mieszkaniu 2 ludkom. Kafelki położyli dobrze, tylko że nie pod wanną - jak wcześniej prosiłem. Byli na tyle mądrzy, że wpierw wstawili żeliwną ciężką wannę a potem zrobili podłogę ,bez części pod wanną. Zrobili również odpływ wody - ale tylko dolny i gdy brałem relaksującą kąpiel w swojej dopiero co odnowionej łazience, zerwał mnie łomot walenia w drzwi. Sąsiadka oznajmiła mi, że woda kapie jej na głowę. Fachowcy nie połączyli górnego odpływu z wężykiem i cały nadmiar wody wylądował pod wanną na niewykafelkowanej podłodze, gdzie spłynął w oka mgnieniu do sąsiadów. Kosztowało mnie to dodatkowe kilkaset zł. Termin wykonania prac. Jakże ważny jest czas. Wyobraźmy sobie, że zatrudniliśmy robotnika aby zmienił stare kafelki w naszej łazience na extra modne i fantastycznie dobrane do klimatu mieszkania nowiutkie płytki. W pierwszych dniach fachowiec przychodzi i zbija stare. Jest przy tym niezmiernie głośno i strasznie brudno - wszędzie. Łazienka jest właściwie wyłączona zupełnie z użytkowania. Wszystko wygląda jak po jakimś katakliźmie. No i przychodzi czas na ostateczne uprzątnięcie gruzu i zaczęcie kładzenia naszych wymarzonych kafli a fachowiec ... znika. Telefon odpowiada, że jest poza zasięgiem, nie wiemy gdzie mieszka ani tez gdzie go szukać. Wyobrażasz sobie totalnie rozwaloną łazienkę przez kilka dni? A kilka tygodni?! Nie możesz normalnie umyć zębów a co dopiero wziąć prysznic czy coś uprać!! Później okazuje się, że nasz robotnik zapił sobie i zapomniał o robocie albo otrzymał drugie zlecenie i , nie chcąc stracić klienta, poszedł robić inne mieszkanie identycznie rozwalając komuś łazienkę. Teraz Ty musisz czekać na niego aż łaskawie wróci i dokończy dzieła a ten drugi klient będzie w tym czasie się zastanawiać, gdzie zniknął jego robotnik? Proszę pamiętać, że np. z powodu złych warunków atmosferycznych remont może się wydłużyć i to nie będzie niczyja wina. Ale skoro zleceniobiorca podjął się wytapetowania naszego pokoju, to niech to nie trwa 2 tygodnie. Do wszystkiego należy podejść racjonalnie. Opisać kto robi zakupy materiałów i kto za nie płaci. Człowiek od remontu może sam za swoje pieniądze zakupić jakieś drobne rzeczy. Większe zakupy raczej wymagają właściciela ze swoją gotówką. Warto jest też sprawdzać, na co idą nasze pieniądze. Dla przykładu: koleżanka zleciła elektrykowi zrobienie pełnej instalacji w nowo wybudowanym domku. Przedstawiona przez elektryka faktura trochę ją zadziwiła. Pojechała więc do hurtowni aby zapytać się o racjonalność tej ilości materiałów. Dowiedziała się, że tak długim kablem może opleść spokojnie 2 duże domy. Fachowiec chciał ją zwyczajnie naciągnąć. Zdarza się, że materiały które zakupi fachowiec lub na jego zamówienie zostały dostarczone do Twojego domu, jeszcze tego samego dnia zostaną w części odsprzedane w tej samej lub innej hurtowni przez nieuczciwego budowlańca. Po remoncie jest dość trudno określić ile puszek farby zużyto na pomalowanie ścian lub ile worków cementu zostało wykorzystanych do wylania posadzki. Zalecam systematyczne śledzenie prac i doglądanie od czasu do czasu swego mieszkania lub domu. Wynagrodzenie. Od razu zapisana kwota raczej nie powinna być przedmiotem zmian. Bywa, że fachowiec godzi się na dane wynagrodzenie a w czasie trwania prac zmienia zdanie co do jego wysokości. Powodem takiego zachowania mogą być trudności w wykonaniu danej roboty lub jej części. Np. jeżeli ktoś godzi się na tapetowanie mieszkania za 1.000 zł, to również godzi się na warunki, w jakich będzie pracować. Robotnik widzi mieszkanie przed podjęciem się zadania i później nie może nikomu zarzucić, że on nie wiedział, że ściany są takie krzywe itp. Jeżeli usługodawca zgadza się na początku na konkretną kwot, to Ty również taką kwotę przyjmujesz do swojej świadomości i wprowadzasz ją do domowego budżetu. Niech Cię nie interesują żadne późniejsze chęci zmian (podwyżki) przez drugą stronę. To jest umowa - a to znaczy, że 2 strony umówiły się z góry przy jasnych zasadach na wykonanie danej roboty za daną stawkę. Koniec. Przykład: miałem do remontu łazienkę, kuchnię oraz przedpokój w kamienicy. Chodziło o zbicie starych tynków i położenie nowych. Za tą robotę wynegocjowałem stawkę 12 zł za metr. Pod koniec prac przyszło do powolnego rozliczania się. Wykonawca zażądał ode mnie sumy 3.200 zł. Kierownik fachowców powiedział to w taki sposób, jakby on mi zrobił łaskę, bo w sumie to musiałbym zapłacić o wiele więcej ale w tej kwocie to ledwo się zmieszczę - bo dobrze się mu ze mną pracowało, cokolwiek by to miało oznaczać. Hmmmm. Wziąłem metrówkę i heja po ścianach z wyliczaniem. Bardzo to oburzyło wielceszanownego pana kierownika. Krzyczał, że tak nie można. Odparłem, że owszem - można. Umawialiśmy się na 12 zł a on zażądał ode mnie 24 zł za metr. Tak samo on jak i ja dobrze wiedzieliśmy ile tam było metrów. Zaczął się krzątać i krzyczeć, że zabiera fachowców bo dla złodziei nie będzie pracować. Bardzo spokojnie pokazałem panom palcem drzwi. Jeszcze tego samego wieczoru otrzymałem bardzo miły telefon od kierownika, że przemyślał sobie wszystko i rzeczywiście coś mu się poplątało i że bardzo by prosił abym zapłacił 1.600 zł, bo tyle mu też wyszło. Kary umowne. Wszystkie duże projekty budowlane jak np. budowa hipermarketu posiadają w kontrakcie szczegółowe informacje na temat kar. Chodzi głównie o niewywiązanie się przez zleceniobiorcę z terminami oddawania poszczególnych etapów budowy. Proszę swoje mieszkanie traktować równie poważnie co wielki plac budowy. Proponuję zawrzeć punkt w umowie mówiący o karze np 5% od ogólnej kwoty do zapłaty za opóźnienie za każde 5-7 dni. Zaliczki. Wystrzegamy się ich!! Jeżeli fachowiec prosi o zaliczkę na poczet przyszłej pracy - proszę sobie darować takiego fachowca; istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ów robotnik jest zwykłym naciągaczem i po opłaceniu zaliczki już nigdy go nie zobaczycie. Zaliczki można dać - ale jedynie na poczet materiałów. Gwarancja. Proponuję napisać co wchodzi w poczet gwarancji oraz ewentualnych napraw, przeróbek lub weryfikacji usterek, który pojawiły się po wykonanym zleceniu. Np. jeżeli robotnik zamontował nowy sedes, to czy wszystko z nim jest ok, dowiesz się dopiero po kilku dniach użytkowania. Dobry fachowiec, to nie tylko wykonawca ale także i doradca.
góra strony
|